
Letnia Akademia Cyfrowej Higieny: o nudgingu i cyfrowych sztuczkach
Codziennie w sieci ktoś delikatnie „trąca nas łokciem”. Jak to możliwe? Filmiki odtwarzają się automatycznie, clickbaitowe tytuły zachęcają do zapoznania się z artykułem, przycisk „zaakceptuj” świeci się intensywniej niż „odrzuć”, nie sposób wypisać się z newslettera… To właśnie nudging – z angielskiego „szturchanie”, czyli strategia wpływania na wybory użytkowników w sposób, który ma być niezauważalny, ale skuteczny. Jak się bronić przed tymi sztuczkami? Podpowiadamy w kolejnej aktualności z cyklu „Letnia Akademia OSE”!
Nudging online – czyli jak internet „pomaga” nam wybierać
W środowisku cyfrowym techniki nudgingowe są stosowane na masową skalę. Platformy społecznościowe, sklepy internetowe, aplikacje i serwisy streamingowe wykorzystują je, by przyciągnąć uwagę użytkowników, zwiększyć zaangażowanie lub skłonić do zakupu. Oto kilka popularnych przykładów.
- Częste powiadomienia typu „push” – nieodebrane połączenia, przychodzące SMS-y, e-maile, wiadomości w komunikatorach, powiadomienia o komentarzach, reakcjach czy transmisjach w mediach społecznościowych – o zdarzeniach tego typu dowiadujecie się natychmiast dzięki ikonom pojawiającym się na ekranie urządzenia. To one „popychają” Was (z ang. push – „pchać”) do działania, czyli zachęcają do częstego sięgania po smartfon.
- Feed bez końca – platformy streamingowe czy społecznościowe są tworzone tak, by wpisy, posty i filmiki nie miały końca. W ten sposób możecie godzinami przeglądać zamieszczane w nich materiały.
- Kuszące clickbaity – również skutecznie utrzymują Waszą uwagę. To chwytliwe hasła lub sensacyjne tytuły, które zachęcają do kliknięcia w dany materiał. Najczęściej ma on niewiele wspólnego z krzykliwym nagłówkiem.
- Ciąg dalszy nastąpi… – influencerzy, podobnie jak twórcy seriali, chętnie dzielą swoje filmiki na części. Kontynuują historię w kolejnych odcinkach, co ma Was zachęcić do pozostania z nimi na dłużej.
- Cliffhangers (z ang. „zawieszenie na krawędzi klifu”) – to kolejny zabieg filmowy, który wykorzystują twórcy usług cyfrowych. Polega on na budowaniu napięcia i ucięciu akcji w najciekawszym momencie, po to, by widz ponownie zasiadł przed ekranem i zobaczył, co wydarzy się dalej. Ten chwyt stosują z powodzeniem platformy streamingowe. W kulminacyjnym momencie odcinek serialu się kończy, ale zaraz – dzięki autoodtwarzaniu – możecie oglądać następny.
- Personalizacja treści – za sprawą tego działania jest prawie pewne, że zawsze traficie online na treści, które Was zainteresują. To nie przypadek. Preferencje internautów zapisywane są np. w plikach cookies. O Waszą wzmożoną aktywność w sieci dbają też algorytmy wykorzystujące sztuczną inteligencję, dzięki którym w internecie zawsze znajdziecie coś, na czym skupicie swoją uwagę.
Brzmi znajomo? Nic dziwnego. Nudging działa, bo jest oparty na psychologii – wykorzystuje naszą niechęć do wysiłku poznawczego i skłonność do automatyzmu. Warto też pamiętać, że wszystkie bodźce, które docierają do nas z cyfrowego świata, uwalniają dopaminę, czyli neuroprzekaźnik odpowiedzialny za odczuwanie przyjemności oraz wzmacnianie motywacji do działania. To dlatego tak chętnie sięgamy po smartfon i korzystamy z niego przez długi czas. Łatwo jednak wpaść w pułapkę pętli dopaminowej – z czasem układ nagrody będzie potrzebował zwiększonej liczby silnych bodźców, czyli w tym przypadku treści płynących z ekranów.
Jak sobie radzić z tymi sztuczkami?
Polecamy metodę małych kroków – ta będzie najbardziej skuteczna. Zanim przejdziecie do zmian, przyjrzyjcie się swoim nawykom i temu do czego prowadzą.
Przede wszystkim zadbajcie o cyfrową higienę. Oczywiście nie oznacza to rezygnacji z technologii w ogóle, ale raczej zachowanie równowagi online-offline i świadome pozostawanie przez jakiś czas poza siecią. Gdy pracujecie nad czymś ważnym, postarajcie się koncentrować na jednej czynności w danym momencie. Tylko wtedy będzie to czas wykorzystany efektywnie, bez rozpraszaczy. Wchodząc na spotkanie ze znajomymi, wyłączcie powiadomienia, nie korzystajcie ze smartfona co najmniej na godzinę przed snem i podczas posiłków.
Więcej praktycznych wskazówek znajdziecie w naszych poradnikach „Mniej znaczy więcej. O multiscreeningu i wielozadaniowości” i „Offline czyli zdrowiej. O cyfrowej higienie dla rodziców i wychowawców” – zajrzyjcie tam koniecznie!
Dark nudges – gdy szturchnięcie zamienia się w manipulację
Nudging ma jeszcze ciemniejszą stronę – to tzw. dark patterns, czyli wzorce, które celowo wprowadzają użytkowników w błąd. Są zaprojektowane tak, by utrudniać rezygnację z subskrypcji, nakłaniać do niechcianych zakupów albo wymuszać na nas np. akceptację regulaminów. Do takich praktyk należą m.in.:
- drip pricing (z ang. „wycena kropelkowa”) – ujawnianie dodatkowych kosztów lub opłat dopiero na ostatnim etapie zakupów;
- zmuszanie do subskrypcji – użytkownicy są manipulowani, by nieświadomie zgodzili się na subskrypcję, która jest trudna do odwołania (wypisanie się z newslettera wymaga kilku kroków lub kontaktu telefonicznego);
- sneak into basket (z ang. „wślizgnąć się do koszka”) – dodawanie do koszyka produktów bez wyraźnej zgody konsumenta (tzw. opt-in);
- zmanipulowane przyciski – np. „Odrzuć” jest szary i ledwo widoczny, a „Akceptuj” świeci się na zielono;
- fake countdowns (ang. „sztuczne liczniki”) – liczniki obrazujące upływ czasu do końca promocji mają wywoływać presję zakupu;
- ranking popularności – komunikaty w stylu „ten produkt kupiło już 300 osób”, „50 osób interesuje się tym terminem” itd.;
- reklamy typu bait and switch (z ang. „przynęta i zamiana”) – użytkownicy są kuszeni atrakcyjnymi ofertami, które nie są dostępne, a te, z których można skorzystać, są zdecydowanie mniej opłacalne;
- misdirection (z ang. „wprowadzenie w błąd”) – zastosowanie elementów, które odwracają uwagę użytkownika i utrudniają porównanie ofert, np. wyróżnianie kolorystyczne lub graficzne jednej opcji, podczas gdy inna, potencjalne lepsza, jest mniej widoczna;
- brak możliwości odmowy udzielenia zgody na profilowanie;
- wyświetlenie komunikatów, które mają zachęcać do nabywania kolejnych produktów, zanim zostanie zakończona procedura aktualnych zakupów.
To już nie jest subtelne podsuwanie decyzji – to próba wykorzystania naszej niewiedzy lub nieuwagi!
Jak się bronić przed cyfrowym szturchaniem?
Kluczem jest zatrzymanie się i uważność. Zanim klikniecie „akceptuję” czy „kupuję”, warto poświęcić chwilę na sprawdzenie, co naprawdę składa się na kuszącą ofertę. Jeśli przycisk rezygnacji z subskrypcji został ukryty w gąszczu opcji, a zgoda na śledzenie wygląda jak jedyny wybór – to najprawdopodobniej próba manipulacji. Warto wtedy poszukać drugiego dna.
Świadome zarządzanie ustawieniami prywatności i powiadomieniami to kolejny krok w kierunku odzyskania kontroli. Regularne przeglądanie ustawień kont i ograniczanie powiadomień pomaga zmniejszyć ilość bodźców, które „szturchają” nas na co dzień. Warto też korzystać z narzędzi ochronnych, takich jak rozszerzenia przeglądarek blokujące dark patterns, czyli nieetyczne wzorce projektowe.
I wreszcie – najważniejsze – pielęgnujcie cyfrową czujność. Rozmawiajcie z innymi o tym, jak działają mechanizmy wpływu w sieci, dzielcie się wiedzą i uczcie się rozpoznawać te techniki. Bo im więcej wiecie, tym trudniej będzie Was popchnąć tam, gdzie sami nie chcecie iść.
Źródła:
„ABC cyberbezpieczeństwa 2.0: odcinek 8”, (2024), aktualność na platformie OSE IT Szkoła [online, dostęp dn. 29.07.2025].
„Bezpieczni w sieci z OSE: online’owy nudgng”, (2024), aktualność na stronie ose.gov.pl [online, dostęp dn. 29.07.2025].
Flis K., (2024), „Dark patterns, czyli jak przedsiębiorcy nie wolno manipulować konsumentem”, artykuł na stronie hansberrytomkiel.com [online, dostęp dn. 29.07.2025].
Popiela W., (2025), „Na tropie dark patterns, czyli jak firmy grają na naszych słabościach”, artykuł na stronie webmwtric.com [online, dostęp dn. 29.07.2025].

