
Zdjęcia dziecka w sieci? Zastanów się, zanim opublikujesz
Przed nadchodzącą majówką przypominamy czym jest sharenting i z jakimi zagrożeniami się wiąże.
Dziel się ostrożnie
Sharenting to pojęcie, które powstało z połączenia angielskich słów share – dzielić się, rozpowszechniać oraz parenting – rodzicielstwo. Określa zamieszczanie przez rodziców w internecie – głównie na portalach społecznościowych, forach i blogach – zdjęć, filmów i szczegółowych informacji z życia dziecka.
Pierwszy krok, kolejny promienny uśmiech czy weekendowy rodzinny wyjazd – rodzice chętnie uwieczniają te emocje i wydarzenia. Często chcą podzielić się nimi z innymi. Kiedyś były to wybrane osoby, którym mogliśmy pokazać album ze zdjęciami. Dziś – dzięki portalom społecznościowym i komunikatorom – w kilka sekund udostępniane materiały mogą trafić do znacznie szerszego grona, nie zawsze zaufanych, osób.
Co może być niebezpiecznego w tak pozornie nieszkodliwym zachowaniu, które najczęściej podyktowane jest pozytywnymi emocjami i oczekiwaniami? Raz wrzucone do sieci treści zaczynają żyć własnym życiem. W przeciwieństwie do rodzinnego albumu – nie mamy kontroli nad tym, kto je zobaczy i w jakim celu wykorzysta.
Pamiętaj o konsekwencjach
Zdarza się, że publikowane online materiały zdradzają zdecydowanie więcej niż powinny – nie tylko w odniesieniu do dzieci, ale dziś skupiamy się właśnie na nich.
Imię, data urodzenia, adres zamieszkania, miejsce i termin wyjazdu, dane przedszkola. Czy na pewno chcielibyście, aby te informacje były ogólnodostępne? Zapewne nie. Tymczasem pozornie niewinne zdjęcie z prostym opisem, opublikowane w serwisie społecznościowym, niewiele różni się od przekazania prywatnych informacji do wiadomości publicznej. To jednak nie wszystkie zagrożenia.
– Część materiałów udostępnianych przez rodziców ma na celu np. rozbawienie odbiorców. Takie zdjęcia lub filmiki przedstawiają dzieci w przerysowanych stylizacjach, dokumentują ich delikatne „potknięcia” czy inne, zaaranżowane lub uchwycone „z ukrycia” scenki, które rodzicom wydają się żartobliwe. Tymczasem w rzeczywistości mogą one być dla dziecka upokarzające czy ośmieszające, jeśli pokazują trudne bądź wstydliwe dla niego sytuacje. Upublicznienie takich treści może mieć realny wpływ na wizerunek dziecka, również w jego późniejszym życiu. Warto o tym pamiętać – mówi Anna Borkowska, ekspertka ds. edukacji cyfrowej w NASK.
Niebezpieczne mogą być również wszelkie zdjęcia, które przedstawiają dziecko w kontekście nagości – nawet te, wydawałoby się, najbardziej niewinne, np. z plaży, czy w trakcie kąpieli.
Pamiętajcie, że w sieci nigdy nie wiadomo, kto jest po drugiej stronie. Takie materiały mogą stanowić realne niebezpieczeństwo dla Waszych pociech, jeśli wpadną w niepowołane ręce.
Zachowaj rozsądek
Nie jest jednak tak, że publikowanie zdjęć czy filmów z udziałem naszych dzieci w sieci to zawsze coś groźnego. Jednak zanim to zrobimy, powinniśmy odpowiedzieć sobie na kilka pytań:
- Czy taka publikacja jest uzasadniona, czyli – po co to robisz?
- Czy materiał może narazić dziecko na upokorzenie albo krytykę, wywołać w nim poczucie zażenowania bądź wstydu – teraz lub w przyszłości?
- Czy kontrolujesz, kto może mieć dostęp do publikowanych przez Ciebie materiałów?
- Czy zdjęcie lub film prezentuje intymne treści, które mogą zostać wykorzystane w celach przestępczych lub zachęcić innych do aktów cyberprzemocy?
- Jak udostępniony materiał wpłynie na cyfrowy ślad dziecka, który zostanie w sieci na zawsze?
– Jeśli już zdecydujemy się na publikację, warto zadbać o odpowiednie ustawienia. W serwisach społecznościowych wybierajmy opcję „Prywatny” zamiast „Publiczny”. Pozwoli to ograniczyć widoczność naszych postów, ale – nie wyeliminuje ryzyk. Pamiętajmy, że nawet jeśli udostępniamy zdjęcie tylko w grupie znajomych, nie możemy mieć pewności, że nie zostanie ono zamieszczone przez nich w miejscu dostępnym dla wszystkich lub przekazane innym użytkownikom. Szanujmy również zdanie najmłodszych. Uczmy ich, czym jest prywatność i przypominajmy, że mają do niej prawo. Zawsze pytajmy też, czy określoną treścią chcą się podzielić z innymi – mówi Anna Borkowska.
Pamiętajcie, że prawidłowe nawyki cyfrowe warto kształtować od najmłodszych lat. Dlatego zwracajcie uwagę na to, co sami wrzucacie do internetu, ale także rozmawiajcie z dziećmi o tym, czym można, a czym nie należy się dzielić w sieci. Ustalcie także – jak najwcześniej – zasady korzystania z urządzeń cyfrowych. Pomoże w tym nasza bezpłatna aplikacja mOchrona. Warto z niej korzystać!
A jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o sharentingu, koniecznie zapoznajcie się z tymi materiałami:
- „Sharenting i wizerunek dziecka w sieci” – poradnik dla rodziców,
- „Sharenting – zanim opublikujesz zdjęcie dziecka w sieci” – webinar dostępny na OSE IT Szkole w zakładce Wykłady.
Polecamy!

