
Bezpieczni w sieci z OSE na wakacje: oversharing i cyfrowy ślad
Kończy się lipiec, a więc jesteśmy już na półmetku i wakacji, i letniej odsłony naszej serii „Bezpieczni w sieci z OSE”. Do tej pory mogliście skorzystać z naszych porad dotyczących otwartych sieci Wi-Fi, cyberhigieny i bezpieczeństwa urządzeń mobilnych. Dziś kolejna porcja przydatnej wiedzy – przyjrzyjmy się bliżej cyfrowym śladom, jakie zostawiamy za sobą w internecie, i zastanówmy się, czy naprawdę warto dzielić się w sieci wszystkimi wakacyjnymi (i nie tylko) wspomnieniami.
Udostępniać albo nie udostępniać… Oto jest pytanie!
Coraz częściej prowadzimy swój pamiętnik w internecie, zwłaszcza w mediach społecznościowych. Udostępniamy zdjęcia czy pamiątkowe filmiki, opowiadamy o swoich przygodach, chwalimy się osiągnięciami, „oznaczamy się” w miejscach, w których akurat jesteśmy. Bywa, że dzielenie się szczegółami swojego życia w sieci staje się nadmierne – wtedy możemy mówić o oversharingu (ang. over – ponad i sharing – udostępnianie).
Czy takie zachowanie może być niebezpieczne? Niestety tak. Z jednej strony naraża nas na śmieszność i zniecierpliwienie znajomych, którzy oglądają np. dziesiątki zdjęć zwierząt domowych w różnych pozach, a z drugiej – wiąże się z konkretnymi zagrożeniami. Gdy zamieszczamy w social mediach społecznościowych wiele swoich zdjęć i postów z informacjami o tym, gdzie teraz jesteśmy, ułatwiamy zadanie np. złodziejom (przestępcy będą wiedzieli, że nasz dom stoi pusty, skoro właśnie dodaliśmy relację z urlopu nad morzem). A gdy przez nieuwagę na udostępnionym w sieci zdjęciu znajdzie się np. fragment dowodu osobistego czy numer PESEL, umożliwimy oszustom zaciągnięcie kredytu na nasze konto.
Na tym nie koniec niebezpieczeństw. Zbytnia wylewność w sieci zagraża również dzieciom, które bardzo często pojawiają się na naszych udostępnianych zdjęciach. Przestępcy, obserwując nasze posty, są w stanie uzyskać wiele cennych informacji o dziecku, np. poznać jego ulubione zabawki czy miejsca, gdzie spędza czas. Takie dane w zupełności wystarczą, by przy nadarzającej się okazji zdobyć zaufanie malucha i spróbować je wykorzystać…
Podstawowa zasada udostępniania zdjęć i innych materiałów na nasz temat w sieci brzmi: mniej znaczy więcej! O czym jeszcze pamiętać?
- Chwila zastanowienia. Zanim postanowicie udostępnić jakieś zdjęcie, film, dodać post lub komentarz – pomyślcie, czy nie będziecie tego żałować za jakiś czas. W internecie nic nie ginie!
- Ustawienia prywatności. Co jakiś czas sprawdźcie w ustawieniach prywatności, komu udostępniacie swoje zdjęcia, weryfikujcie też, czy na Waszej liście znajomych faktycznie znajdują się osoby, z którymi utrzymujecie kontakt.
- Zgoda? Jeśli ktoś chce udostępnić w internecie materiał z Waszym wizerunkiem, ale nie jesteście z niego zadowoleni lub wstydzicie się go – nie zgadzajcie się na publikację. Ta zasada działa w obie strony – Wy także proście o pozwolenie na wrzucenie zdjęcia czy filmiku, również wtedy, gdy macie ochotę opublikować materiał z udziałem Waszego dziecka.
- Radość z tu i teraz. Zamiast bez przerwy robić i publikować zdjęcia, dajcie się ponieść chwili, skupcie się na wyjątkowej atmosferze. Można się dobrze bawić bez telefonu!
Po okruszkach do celu
Jeśli myślicie, że można Was namierzyć w sieci tylko po publikowanych postach i zdjęciach, to jesteście w błędzie. Cyfrowy ślad zostawiamy po sobie częściej, niż nam się wydaje – wpisując pytanie w wyszukiwarkę, wypełniając formularze, rejestrując nowe konto, wysyłając e-maile, instalując aplikacje. Czasem robimy to świadomie, a czasem jest to niezależne od nas (np. numer IP naszego komputera pozwala ustalić adres, pod którym znajduje się urządzenie).
Pamiętajcie, że każde działanie w sieci umożliwia zbieranie informacji na nasz temat. Z okruszków wiadomości można zbudować całkiem sporą bazę wiedzy o każdym użytkowniku internetu! Wiedzieliście, że istnieje wiele firm, które obserwują nasze aktywności w sieci i na tej podstawie tworzą profile, by później móc precyzyjnie kierować do nas treści reklamowe?
Nie unikniemy tworzenia cyfrowego śladu, jednak możemy i powinniśmy dbać o jego ograniczanie. Starajmy się więc, by materiały świadomie udostępniane przez nas online nie zagrażały bezpieczeństwu naszemu i naszych dzieci, a także nie wpływały negatywnie na nasz wizerunek w internecie. Warto też pamiętać o kilku zasadach, które pomogą zachować większą anonimowość w sieci.
- Ostrożnie z ciasteczkami. Zanim klikniecie „wyrażam zgodę na wszystkie pliki cookie”, sprawdźcie, co kryje się pod przyciskiem ustawienia zaawansowane. W wielu przypadkach korzystanie ze stron jest możliwe bez zaznaczenia wszystkich preferencji.
- W trybie prywatnym. Korzystajcie z trybu incognito (trybu prywatnego) w przeglądarce – ochronicie w ten sposób swoje wrażliwe dane i zapobiegniecie zapisywaniu Waszej historii przeglądania.
- Ostrożności nigdy dość. Zwracajcie szczególną uwagę na treści, które publikujecie. Nie udostępniajcie swoich danych osobowych czy skanów ważnych dokumentów.
- Sezamie, zamknij się. Korzystajcie z tzw. sieci tunelowej – VPN (Virtual Private Network), która pozwala na anonimowe przeglądanie internetu, zapewnia ochronę podczas korzystania z publicznych sieci Wi-Fi oraz ukrywa aktywność przed dostawcą internetu.
- Tajne przez poufne. Nie udostępniajcie bezrefleksyjnie swojego położenia. Jeśli pozwolicie śledzić Waszą lokalizację (np. instalując aplikacje), bardzo łatwo będzie można poznać Wasze nawyki i dowiedzieć się, kim jesteście.
Wiecie już, jak bezpiecznie dzielić się swoimi letnimi cyfrowymi pamiątkami i co robić, by ograniczyć swój cyfrowy ślad. Teraz zostaje Wam już tylko zbierać wakacyjne wspomnienia!

