5 pytań o... presję i seksualizację dzieci w internecie

Presja wyglądu zaczyna dotykać dzieci coraz wcześniej, a zdrowa granica między światem dorosłych i najmłodszych zaciera się także w sieci. Jak rozpoznawać zjawiska związane z seksualizacją młodych ludzi i wspierać ich mądrze w rozwoju?

W kolejnym wywiadzie z serii „5 pytań o…” rozmawiamy z Anną Borkowską – ekspertką ds. edukacji cyfrowej w NASK i autorką poradnika „Pod presją. Internet, media i popkultura a seksualizacja dzieci”. To temat szczególnie ważny w świecie, w którym dzieci i nastolatki każdego dnia stykają się z przekazami promującymi nierealne wzorce wyglądu, atrakcyjności i relacji. Czym właściwie jest seksualizacja, jak wpływają na nią media społecznościowe i popkultura oraz co mogą zrobić dorośli, by wspierać młodych ludzi w budowaniu zdrowej samooceny? Przekonajcie się koniecznie!

Czym właściwie jest seksualizacja dzieci i dlaczego nie powinniśmy mylić jej z naturalnym rozwojem seksualności?

Anna Borkowska: Seksualność jest naturalnym elementem rozwoju człowieka – obejmuje emocje, relacje, budowanie tożsamości i stopniowe poznawanie własnego ciała. Seksualizacja działa natomiast w przeciwnym kierunku, ponieważ jest procesem zewnętrznym, narzucanym dziecku przez kulturę, media czy otoczenie społeczne. Polega na sprowadzaniu wartości młodego (i nie tylko) człowieka głównie do jego wyglądu oraz atrakcyjności fizycznej, utożsamianej zresztą bardzo wąsko z „byciem seksownym bądź seksowną”. W praktyce oznacza to, że dziecko zaczyna otrzymywać komunikat: „Twoja wartość zależy od tego, jak wyglądasz i jak oceniają cię inni”.

To bardzo niebezpieczne przesunięcie, ponieważ młody człowiek zostaje w ten sposób symbolicznie „wepchnięty” w role i oczekiwania świata dorosłych, mimo że nie jest do nich gotowy emocjonalnie ani poznawczo. Zamiast rozwijać swoje zainteresowania, kompetencje i poczucie sprawczości, zaczyna koncentrować się na wyglądzie, akceptacji społecznej czy zdobywaniu uwagi. Szczególnie mocno dotyka to dziewczynek, które od najmłodszych lat uczą się, że atrakcyjność jest ich najważniejszym kapitałem społecznym.

Warto podkreślić, że seksualizacja nie jest „niewinną modą” ani chwilowym trendem popkulturowym. To proces, który może wpływać na samoocenę, relacje społeczne, obraz własnego ciała, a nawet zdrowie psychiczne młodych ludzi. Im wcześniej dziecko zaczyna postrzegać siebie przez pryzmat ocen i reakcji innych, tym trudniej budować mu zdrową, stabilną tożsamość opartą na czymś więcej niż wygląd.

Jaką rolę w seksualizacji dzieci odgrywają media społecznościowe i algorytmy?

AB: Media społecznościowe stworzyły środowisko, w którym dzieci i nastolatki bardzo szybko uczą się mechanizmów cyfrowej popularności. Algorytmy promują treści wywołujące silne emocje i przyciągające uwagę, a to często oznacza premiowanie wizerunków opartych na atrakcyjności fizycznej, seksualizowanych pozach czy estetyce charakterystycznej dla dorosłych influencerów. Młodzi użytkownicy błyskawicznie zauważają zależność między wyglądem a liczbą polubień, komentarzy czy obserwujących.

Problem polega na tym, że dzieci funkcjonują dziś w przestrzeni permanentnego porównywania się z innymi. Filtry, retusz i cyfrowe ulepszanie wyglądu przestały być dodatkiem do zdjęć, a stały się normą komunikacyjną. W efekcie młody człowiek zaczyna porównywać swoje prawdziwe ciało z nierealnym, cyfrowo przetworzonym wzorcem. To prowadzi do obniżonej samooceny, frustracji, zaburzeń obrazu ciała, a czasem nawet coraz wcześniejszego zainteresowania zabiegami medycyny estetycznej.

Warto też pamiętać, że algorytmy nie są neutralne. One wzmacniają określone wzorce kulturowe i podpowiadają dzieciom, jakie treści „opłaca się” publikować, by zdobyć uwagę otoczenia. Dlatego tak ważne jest rozwijanie kompetencji medialnych – uczenie dzieci, że internet nie pokazuje rzeczywistości, lecz jej starannie wyreżyserowaną i wyselekcjonowaną wersję.

W poradniku pojawia się temat gier i popkultury. W jaki sposób one również wpływają na seksualizację najmłodszych?

AB: Popkultura i gaming mają ogromny wpływ na budowanie wyobrażeń o kobiecości, męskości i relacjach społecznych. Problem nie polega wyłącznie na obecności seksualizowanych treści, ale na tym, że dzieci bardzo często uczą się przez obserwację powtarzalnych wzorców. W wielu grach widzimy od lat te same seksualizujące wzorce podtrzymujące szkodliwe stereotypy płciowe. Bohaterowie męscy przedstawiani są jako silni, sprawczy i kompetentni, podczas gdy postacie kobiece funkcjonują głównie jako atrakcyjny wizualnie dodatek lub nagroda dla gracza. To utrwala bardzo niebezpieczny przekaz: chłopiec ma być dominujący i silny, a dziewczynka przede wszystkim atrakcyjna. Takie schematy są obecne również w grach kierowanych do najmłodszych odbiorców. Tak zwane „pink games” często ograniczają dziewczynki do świata mody, wyglądu i opieki, pomijając rozwój kompetencji, kreatywności czy sprawczości. To pozornie niewinne komunikaty, które z czasem zaczynają wpływać na sposób myślenia dzieci o sobie i innych.

Popkultura działa subtelnie, ponieważ normalizuje określone wzorce zachowań. Dzieci chłoną je codziennie – w teledyskach, serialach, reklamach, mediach społecznościowych czy grach. Jeśli przez lata otrzymują przekaz, że wartość człowieka zależy od atrakcyjności fizycznej, zaczynają traktować to jako coś oczywistego i naturalnego.

Coraz częściej mówi się także o pornifikacji kultury. Dlaczego jest to tak niebezpieczne z perspektywy rozwoju dzieci?

AB: Pornifikacja kultury oznacza przenikanie estetyki i wzorców charakterystycznych dla branży pornograficznej do codziennej kultury masowej. Widać to w reklamach, teledyskach, mediach społecznościowych czy sposobie prezentowania ciała w przestrzeni publicznej. Problem polega na tym, że treści wywodzące się wprost z przemysłu pornograficznego stają się wszechobecne i przestają szokować – zaczynamy traktować je jako normę.

Dla dzieci i młodzieży ma to bardzo poważne konsekwencje. Po pierwsze, zacierają się granice między tym, co odpowiednie dla dorosłych, a tym, co trafia do najmłodszych odbiorców. Po drugie, internet praktycznie zlikwidował skuteczne bariery ochronne. Wiele dzieci ma kontakt z treściami pornograficznymi bardzo wcześnie, często przypadkowo. Pornografia staje się dla nich źródłem wiedzy o relacjach, bliskości czy seksualności.

To prowadzi do zniekształconego obrazu intymności – oderwanego od emocji, empatii i wzajemnego szacunku. Młodzi ludzie mogą zacząć postrzegać relacje przez pryzmat dominacji, presji czy uprzedmiotowienia drugiej osoby. Dodatkowo społeczne oswojenie z seksualizowanymi wizerunkami dzieci może utrudniać dorosłym dostrzeganie realnych sygnałów przemocy, manipulacji czy groomingu.

Co rodzice i nauczyciele mogą zrobić, by chronić dzieci przed presją seksualizacji?

AB: Najważniejsze jest aktywne towarzyszenie dziecku w jego cyfrowym świecie. Dziś nie wystarczy już jedynie ograniczanie czasu przed ekranem czy instalowanie narzędzi kontroli rodzicielskiej. Dzieci potrzebują przede wszystkim rozmowy, wsparcia i poczucia, że mogą zwrócić się do dorosłych z trudnymi pytaniami bez lęku przed oceną.

Kluczowe znaczenie ma budowanie samooceny dziecka w oparciu o jego kompetencje, zainteresowania, charakter i relacje z innymi ludźmi, a nie wygląd czy popularność w sieci. Jeśli młody człowiek słyszy wyłącznie komentarze dotyczące wyglądu – nawet pozytywne – zaczyna wierzyć, że to właśnie atrakcyjność jest jego najważniejszą wartością. Tworzenie bezpiecznej przestrzeni, w której dzieci mogą swobodnie rozwijać swoje pasje i unikalne zdolności, jest skuteczną ochroną przed przedwczesną seksualizacją. Dziecko, które czuje się kompetentne, kochane i akceptowane bez względu na wizerunek, staje się znacznie mniej podatne na presję popkultury i narzucane przez nią powierzchowne wzorce.

Rodzice i nauczyciele powinni również uczyć dzieci krytycznego odbioru mediów. Warto rozmawiać o filtrach, retuszu, mechanizmach działania algorytmów i o tym, że internet pokazuje głównie wyidealizowane fragmenty rzeczywistości. Ogromną rolę odgrywa także dawanie dobrego przykładu przez dorosłych – dzieci obserwują, jak my sami mówimy o swoim ciele i wyglądzie.

Nie chodzi tu oczywiście o całkowite odcinanie dzieci od popkultury czy internetu, bo jest to dziś niemożliwe. Chodzi o wyposażenie ich w kompetencje, które pozwolą im świadomie funkcjonować w świecie pełnym presji, manipulacji i nierealnych wzorców.

Dziękujemy za rozmowę!

11.05.2026

Najnowsze artykuły

5 pytań o... presję i seksualizację dzieci w internecie - Ogólnopolska Sieć Edukacyjna