
5 pytań o… offline challenge
Kolejnym tematem, jaki przybliżmy w cyklu „5 pytań o…” jest offline challenge, czyli wyzwanie związane z odłączeniem się od nowych technologii na 48 godzin. O potrzebie częstego wylogowania się z sieci i rozważnego wprowadzania dziecka w nowe technologie rozmawiamy z Anną Rywczyńską – Kierownikiem Działu Edukacji Cyfrowej NASK oraz badaczką technologii cyfrowych w kontekście zjawisk kulturowych i praktyk społecznych.
Młodzi ludzie, którzy dorastają w towarzystwie nowych technologii, nie zawsze potrafią postawić granicę między światem online i offline. Czy można mówić o negatywnych i pozytywnych skutkach zjawiska zacierania się granic między tym, co wirtualne, a tym, co realne?
Anna Rywczyńska: To prawda, obecnie obserwujemy zjawisko zacierania się granic pomiędzy dwoma światami – online i offline. Wiąże się to z tym, że technologia cyfrowa jest obecna niemal we wszystkich aspektach naszego życia. Wśród pozytywów – zwłaszcza w pandemicznych warunkach – trzeba wymienić fakt, że młodzi ludzie łatwiej niż dorośli odnaleźli się w sytuacji przeniesienia relacji i życia społecznego do cyfrowej rzeczywistości, ponieważ do tej pory bardzo dobrze funkcjonowali w świecie wirtualnym. Na pewno potrafią również efektywnie używać sieci i czerpać z niej korzyści, np. zdobywać wiedzę online.
Z drugiej jednak strony bardzo łatwo dziś zatracić się w wirtualnym świecie, czyli nagle przestać zauważać, że dla naszego rozwoju i dobrostanu psychicznego ważny jest również bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem.
Myślę, że pozytywne strony sieci przeważają, gdy mamy świadomość, że czasem musimy się odłączyć, zobaczyć, kto się dla nas naprawdę liczy, kim jesteśmy, czy po prostu spojrzeć trochę z dystansu na to, co inni pokazują na swój temat w internecie. Pamiętajmy bowiem, że z reguły jest to wyidealizowany obraz, który często ma niewiele wspólnego z prawdą.
Spędzamy teraz w sieci bardzo dużo czasu, m.in. ucząc się i pracując. Czy obecnie trudniej jest rozpoznać symptomy uzależnienia od sieci u dziecka? Na co powinni zwrócić uwagę rodzice oraz jak przekonać młodego człowieka, by odszedł od komputera i podjął inne aktywności?
AR: Łatwiej zorientować się, że coś jest nie tak, trudniej za to podjąć działania. Szczególnie teraz, gdy zarówno szkoła, jak i kontakty towarzyskie przeniosły się do internetu. Naszą czujność powinny wzbudzić pewne sygnały, które sugerują, że dziecko ma problemy i jest już pochłonięte przez świat internetu. Możemy zaobserwować symptomy podobne do tych cechujących inne uzależnienia, m.in. rozdrażnienie, zdenerwowanie w momencie odłączenia od sieci, zaburzenia snu oraz innych funkcji życiowych, niedojadanie, niedosypianie. U dzieci pojawia się również często uczucie złości i agresji.
Jeżeli rodzic jest uważny, to dostrzeże te sygnały i zorientuje się, że coś złego się dzieje. Jednak co zrobić w momencie, kiedy dziś jesteśmy trochę skazani na świat wirtualny? Stoimy przed ogromnym wyzwaniem, żeby z jednej strony widzieć symptomy i reagować na nie, a z drugiej nie odciąć dziecka od sieci – zarówno z przyczyn edukacyjnych czy prawnych, jak i emocjonalnych. Najlepiej zawczasu, zanim pojawi się problem nadużywania nowych technologii, skupić się na zaproponowaniu ciekawej alternatywnej rozrywki poza siecią.
Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę i NASK – organizatorzy popularnej w sieci akcji #offline challenge – namawiają do odcięcia się od internetu na 48 godzin. Jakich ciekawych rzeczy możemy dowiedzieć się o sobie w czasie cyfrowego detoksu i jak wyciągnąć wnioski z tego doświadczenia?
AR: Offline challenge to kampania, którą wymyśliliśmy właśnie po to, żeby podejść do sprawy pozytywnie – czyli żeby młody człowiek odłączył się od internetu na 48 godzin, podjął wyzwanie i zastanowił się, w jaki sposób ten czas wpłynął na jego życie. Kampania była adresowana do młodych ludzi, ale tak naprawdę zachęcaliśmy do udziału w niej całe rodziny. Dzięki temu uczestnikom było łatwiej przejść przez to wyzwanie, mogli też zobaczyć, jak wszyscy domownicy funkcjonują offline. Do udziału w kampanii zaprosiliśmy również kilku młodych influencerów, którzy żyją z internetu i spędzają w nim bardzo dużo czasu.
Dla większości uczestników 48 godzin bez sieci to był naprawdę długi czas, inni mówili, że takie odłączenie to nie problem. Były osoby, które nie wytrzymały i sięgnęły po telefon, np. aby sprawdzić drogę. Ogólnie uczestnicy wyzwania zauważyli, że bez internetu mają dla siebie więcej czasu, są w stanie więcej zrobić. Doświadczyli też większego spokoju i mogli skupić się na tym, czym w danym momencie się zajmowali, wiedząc, że nic innego się nie wydarzy i ich nie rozproszy.
Przez 48 godzin nie zmienimy swojego życia i przyzwyczajeń, nie będzie to detoks, po którym wyjdziemy odmienieni. To jest bardziej ćwiczenie – ćwiczenie dla samych siebie, które warto podjąć, by zobaczyć, jak bardzo jesteśmy przywiązani do sieci.
Dorośli często zbyt wcześnie obdarowują dziecko cyfrowym urządzeniem z dostępem do interentu. Kiedy nasze pociechy są gotowe na posiadanie własnego smartfona oraz jak uczyć je mądrze i odpowiedzialnie korzystać ze zdobyczy techniki?
AR: To bardzo trudne pytania, na które nie ma dobrych odpowiedzi. Dziś z reguły smartfon dostaje dziecko siedmioletnie, kiedyś częściej dziewięcioletnie, np. jako prezent na komunię. To obniżenie wieku może być elementem dbania o bezpieczeństwo, szczególnie gdy ze smartfona ma korzystać dziecko, które właśnie idzie do szkoły. Ale czy jest na to gotowe? Tak naprawdę to my jako rodzice musimy być gotowi, żeby dać ten telefon czy sprzęt. Są przecież różne drogi „pomiędzy”. Jeżeli chodzi nam tylko o bezpieczeństwo i kontakt, możemy zdecydować się np. na wybór smartwatcha, z którego dziecko też może do nas zadzwonić, my możemy sprawdzić, gdzie się znajduje, może wysłać do nas głosowy SMS, nawet jeśli jeszcze nie umie pisać.
Być może lepiej, żeby siedmio-, ośmiolatek korzystał jeszcze z naszego sprzętu, którego mu użyczamy. Jeżeli jednak chcemy dać smartfon, to odróbmy lekcję – przygotujmy i właściwie go zabezpieczmy, ustalmy, z czego dziecko ma korzystać, do czego mieć dostęp. Kupując telefon, warto porozmawiać z operatorem, zapytać o możliwe rozwiązania w zakresie kontroli rodzicielskiej. Na ogół są one bezpłatne.
Wreszcie – ważne jest też ustalenie zasad korzystania ze sprzętu i internetu. Ustalamy, że np. odkładamy telefon podczas jedzenia, nie korzystamy z niego dwie godziny przed snem. Musimy zadbać o to, by mądre zasady się pojawiły, żeby dziecko miało ich świadomość, żebyśmy my też ich przestrzegali. Podejmując decyzję o kupnie smartfona, pamiętajmy, że dziecko nie może być wykluczone. Jeśli większość jego rówieśników ma taki sprzęt, jeśli nas na niego stać, to pewnie dobrze, żeby i nasze dziecko miało do niego dostęp – zrównoważony i z naszym towarzystwem.
Czym skorupka za młodu nasiąknie – mówi znane powiedzenie, a przecież dzieci przyglądają się zachowaniu swoich rodziców, z chęcią je naśladują, na ich podstawie często również kształtują własne zachowania, w tym te związane z korzystaniem z nowych technologii. Jakie zasady higieny cyfrowej warto wprowadzić w swoim domu, by wyrabiać w dzieciach dobre nawyki?
AR: Ważna jest na pewno wiarygodność. Jeśli tłumaczymy, dlaczego nie wolno nadużywać internetu, to sami również nie możemy go nadużywać. Jeżeli wyznaczamy w naszym życiu strefy offline, to trzymajmy się tych ustaleń. Róbmy sobie takie ćwiczenie – wyłączajmy się od czasu do czasu, zobaczmy, jak nam jest bez nieustannego dostępu do sieci.
Z naszego wyzwania płyną ciekawe wnioski, m.in. taki, że duży problem z odłączeniem dzieci od internetu mieli… ich rodzice. Nagle się okazało, że trzeba zająć czymś młodego człowieka, który normalnie siedziałby przed ekranem. Rodzice byli zmęczeni i rozdrażnieni, gdy dziecko chodziło po domu i mówiło „pobaw się ze mną”, „pogadaj”. To ćwiczenie jest bardzo cenne dla całej rodziny.
Dobrym zwyczajem jest też na pewno konkretne mówienie o tym, co robimy w sieci. Jeśli dziecko spyta: „Mamo, tato, co robisz?”, to zamiast odpowiedzieć: „Siedzę w internecie”, lepiej powiedzieć np.: „Płacę rachunki”, „Piszę do znajomych”, „Oglądam filmik instruktażowy, jak naprawić pralkę”. Jeśli odpowiemy zdawkowo, na nasze pytanie dziecko odpowie nam kiedyś w ten sam sposób.
Dziś szczególnie istotna jest też uważność. Dzieci spędzają w internecie bardzo dużo czasu, uważajmy, czy nie za dużo, starajmy się wymyślać sposoby, jak je stamtąd wyrywać. Zwracajmy uwagę, jakie relacje nawiązują online, z jakimi treściami mają kontakt. To, że dziecko jest w domu, nie może być dla nas gwarantem bezpieczeństwa, musimy myśleć też o tym, co się dzieje za zamkniętymi drzwiami jego pokoju.
Dziękujemy za rozmowę!

