Bezpieczni w sieci z OSE: dezinformacja w mediach społecznościowych

Szokujący nagłówek, intrygująca grafika i krótka zapowiedź, która zwiastuje ciekawą lub zadziwiającą treść – z pewnością spotykacie się z takimi materiałami w mediach społecznościowych i nie tylko. Uwaga, to może być dezinformacja!

Zdarzyło Wam się kliknąć w jedną (albo więcej) z takich treści? Jeśli tak, nie ma w tym nic dziwnego: są konstruowane w taki sposób, że nietrudno wpaść w tę pułapkę. Najważniejsze to nauczyć się rozpoznawać przejawy dezinformacji oraz przekazać tę wiedzę dzieciom i młodzieży – bo to oni są szczególnie narażeni na szkodliwy wpływ tego zjawiska. Jak zawsze – pomożemy!

Czym jest dezinformacja?

Dezinformacja może przybierać różne formy: tekstów, zdjęć czy materiałów wideo. Rozpowszechniana jest najczęściej w świadomy sposób, a powielana dla odmiany – spontanicznie przez nieświadomych odbiorców. Dlatego to tak ważne, aby nie przyczyniać się do jej szerzenia, np. poprzez udostępnianie postów, których autentyczności nie jesteśmy pewni.

Dlaczego dezinformacja jest niebezpieczna? Głównie dlatego, że bazuje na silnych emocjach – takich, które trudno jest kontrolować. Ma wzbudzić w nas gniew, frustrację albo smutek, a także impulsywną chęć przekazania dalej określonych treści – najczęściej bez ich weryfikacji. Jakie mogą być tego konsekwencje? Wywoływanie lęku, niepewności lub wrogości wśród obywateli, podsycanie podziałów społecznych, będących skutkiem sztucznie wytwarzanych napięć, destabilizacja sytuacji w kraju, w którym żyjemy – to tylko niektóre skutki szerzenia nieprawdziwych wiadomości.

Przykłady dezinformacyjnych działań można mnożyć. Ze szczególnie dużym nasileniem pojawiają się one przy okazji wydarzeń poruszających szeroko pojętą opinię publiczną, kiedy natłok informacji, również tych rzetelnych, jest bardzo duży – wówczas najtrudniej odróżnić, co jest faktem, a co tzw. fake newsem. Pamiętacie podobne sytuacje np. z czasów nasilenia pandemii COVID-19 lub wybuchu wojny w Ukrainie? Wtedy było ich szczególnie dużo, ale otaczają nas też na co dzień.

Jak nie dać się nabrać?

Warto wiedzieć, że fałszywe informacje mogą być rozpowszechniane na wiele sposobów – nie tylko poprzez media, liderów opinii bądź zwykłych użytkowników internetu, ale także przez boty, czyli zautomatyzowane konta w mediach społecznościowych.

Dobra wiadomość – przejawy dezinformacji można rozpoznać. Jak to zrobić?

– Kluczowe w tym kontekście są  umiejętność krytycznego myślenia i analizowania informacji. Niestety weryfikacja każdej treści wymaga czasu, a dezinformacja bazuje najczęściej na emocjach, które wywołują potrzebę szybkiego działania i podzielenia się zdobytą wiadomością z innymi. Tu dochodzimy do pierwszej wskazówki: jeśli jakaś treść w mediach społecznościowych uruchamia w nas taki mechanizm – powinna nam się zapalić czerwona lampka – mówi Anna Borkowska, ekspertka ds. edukacji cyfrowej NASK.

Co zatem zrobić w takiej sytuacji? Eksperci NASK proponują, aby weryfikować internetowe informacje, zwłaszcza te, które budzą w nas wyjątkowo silne emocje, stosując przy tym zasadę 5xZ, to znaczy:

  • Zweryfikuj, czy źródło jest wiarygodne (np. czy to wiarygodne medium).
  • Zweryfikuj prawdziwość i logiczność przedstawionej relacji.
  • Zweryfikuj, czy tę samą sytuację potwierdza inne źródło.
  • Zweryfikuj, co jest opinią autora, a co jest faktem.
  • Zweryfikuj, czy autor zgłosił sytuację odpowiednim służbom, jeżeli jest taka konieczność.

Jeśli przypuszczamy, że jakaś informacja może być fałszywa lub zmanipulowana, możemy takie treści przesłać na adres: informacje@nask.pl. Przykłady dezinformacji, w ramach ostrzeżenia, publikowane są na bieżąco na kanałach #WłączWeryfikację na Facebooku i w serwisie X.

Pamiętajcie, że z przejawami dezinformacji możemy mieć do czynienia nie tylko w mediach społecznościowych i generalnie w sieci, ale w wielu różnych sytuacjach – w mediach tradycyjnych, a nawet przy okazji spotkań towarzyskich.

Rozmawiajcie i edukujcie

Grupami szczególnie narażonymi na szkodliwe skutki dezinformacji są najmłodsi użytkownicy sieci. Dlaczego tak się dzieje?

– Dzieci i młodzież, ze względu na niezakończony jeszcze rozwój poznawczy, w znacznie mniejszym stopniu niż dorośli potrafią odróżniać rzetelne informacje od fake newsów. Choć internet towarzyszy im często od wczesnych lat życia i poruszają się po nim bardzo sprawnie, zwykle bezkrytycznie przyjmują treści, na które trafiają w sieci. Jak to zmienić? Kluczowa jest wiedza i umiejętność krytycznego podejścia do informacji. Dlatego to tak ważne, aby edukacja medialna była obecna zarówno na szkolnych lekcjach, jak i w rozmowach podejmowanych w domu – mówi Anna Borkowska z NASK.

Zastanawiacie się, jak rozmawiać z dzieckiem o dezinformacji? Co zrobić, aby temat ten został odpowiednio zrozumiany? Dobrym pomysłem będzie posłużenie się autentycznym przykładem fałszywej wiadomości z mediów społecznościowych. Wybierzcie go i wspólnie przeanalizujcie. Czy informacja wydaje się godna zaufania? Nie budzi nadmiernych emocji? Pochodzi z wiarygodnego źródła? Kto ją napisał i w jakim celu? Czy inne źródła (zaufane media) potwierdzają te doniesienia? Możecie powtarzać to ćwiczenie regularnie – na pewno pomoże w wypracowaniu bardziej krytycznego podejścia do internetowych treści.

Powodzenia!

Chcecie poszerzyć swoją wiedzę na temat dezinformacji? Zajrzyjcie do „Kodeksu dobrych praktyk” opracowanego przez NASK wraz z 11 innymi organizacjami i instytucjami.

21.09.2023

Najnowsze artykuły