5 pytań o… sexting

Problem wytwarzania i udostępniania przez uczniów intymnych materiałów staje się coraz powszechniejszy. O tym, czym właściwie jest sexting oraz jakie ryzykowne zachowania podejmują młodzi w sieci, rozmawiamy z Anną Kwaśnik – autorką nowego poradnika dla nauczycieli „Sexting i nagie zdjęcia w sieci”.

Tematem najnowszej rozmowy z cyklu „5 pytań o…” są zagrożenia łączące się z ryzykownymi zachowaniami seksualnymi dzieci i młodzieży w sieci, takimi jak sexting, self generated content czy child grooming. Podczas rozmowy spytamy też o sposoby reagowania na niebezpieczne zjawiska oraz dowiemy się, gdzie szukać wsparcia w przypadku, gdy uczeń sam stał się sprawcą przemocy związanej z sextingiem. Naszym dzisiejszym gościem jest Anna Kwaśnik – ekspertka NASK ds. cyberbezpieczeństwa oraz autorka premierowego poradnika dla nauczycieli „Sexting i nagie zdjęcia w sieci”.

We współczesnych czasach, gdy nasze życie niemal w całości przeniosło się do internetu, szczególne znaczenie ma uważność m.in. na niebezpieczeństwa, jakie niesie za sobą częste bycie online. Aby skutecznie edukować uczniów na temat cyberzagrożeń, sami najpierw musimy dowiedzieć się o nich więcej. Jednym z nasilających się problemów staje się sexting. Czym jest i co powinniśmy o nim wiedzieć?

Anna Kwaśnik: Tak naprawdę z sextingiem mamy do czynienia od lat. Jednak w ostatnim czasie zaczął on przybierać nowe formy i dotykać innej grupy osób. Na samym początku dotyczył przede wszystkim tych, którzy pozostawali w związkach lub w bliskiej relacji. I było to nic innego, jak przesyłanie sobie intymnych, erotycznych wiadomości tekstowych. Wskazuje na to zresztą samo połączenie słów „sex” i „texting” . Wraz z rozwojem nowoczesnych technologii sexting zaczął przyjmować nieco inną formę. Nie są to już tylko wiadomości tekstowe, ale przede wszystkim pliki multimedialne: zdjęcia, filmy, które przedstawiają ich twórców w intymnej, erotycznej sytuacji. Bardzo niepokojące jest to, że sexting stał się bardzo popularny wśród młodych osób, zwłaszcza nastolatków, co w konsekwencji prowadzi do różnych niebezpiecznych sytuacji.

W zachowania sextingowe angażują się coraz młodsze osoby, które nie zawsze zdają sobie sprawę z tego, co się może stać z ich intymnymi zdjęciami czy nagraniami. Niestety materiały, które wysyłają – czy to między sobą, czy też do osób poznanych w internecie – mogą trafiać w różne miejsca i być wykorzystywane w różny sposób, bardzo często krzywdzący.

Sexting to jednak niejedyne niebezpieczeństwo związane z ryzykownymi zachowaniami seksualnymi uczniów online. W publikacji „Sexting i nagie zdjęcia w sieci. Poradnik dla nauczycieli” z nowej serii „Bezpieczni w sieci z OSE” przedstawiasz też inne zjawiska, które wiążą się z powstawaniem intymnych materiałów. Czy możemy je krótko scharakteryzować?

AK: Warto zwrócić uwagę na uwodzenie przez internet, czyli child grooming. Polega na nawiązaniu z dzieckiem poniżej 15. roku życia kontaktu za pośrednictwem nowoczesnych technologii komunikacyjnych. Celem takiej relacji jest wykorzystanie seksualne dziecka w życiu realnym lub produkcja nielegalnych materiałów z jego udziałem. Warto pamiętać, że w Polsce samo nawiązywanie takiego kontaktu jest karalne, bez względu na to, czy doszło do spotkania, czy nie. Takie spawy należy więc zgłosić na policję. Proces ten jest szczególnie niebezpieczny, bo dziecko, które wchodzi w relację groomingową, niestety często zaprzyjaźnia się ze sprawcą lub nawiązuje z nim bliską więź. Wyprowadzenie dziecka z takiej relacji może być bardzo trudne. W niektórych sytuacjach potrzebna jest pomoc specjalistów, psychologów.

Kolejnym niebezpiecznym zachowaniem, które dzieci i młodzież podejmują w internecie, jest samodzielne wytwarzanie zdjęć lub filmów o charakterze intymnym, często erotycznym, a nawet pornograficznym. Podążając za ekspertami z Zespołu Dyżurnet.pl, zjawisko to możemy określić jako self generated content. W wielu przypadkach mogą to być np. nagrania, na których młoda osoba się rozbiera, czasami podejmuje różne czynności seksualne czy też naśladuje je. Zjawisko to jest dość nowe i nigdy do końca nie wiemy, dlaczego dzieci lub nastolatki podejmują takie zachowania. Zespół Dyżurnet.pl, który zajmuje się reagowaniem na treści nielegalne oraz przedstawiające seksualne wykorzystywanie dziecka, zauważa, że niestety takich materiałów jest coraz więcej. My, dorośli, musimy zdawać sobie sprawę i pamiętać, że nie zawsze tego typu zdjęcia czy filmy, choć zostały wykonane samodzielnie, powstały dobrowolnie. Bardzo możliwie, że nasi uczniowie mogli zostać w jakiś sposób zmanipulowani lub zmuszeni do wyprodukowania takich treści.

Ostatnie ważne zjawisko, które jest poniekąd wynikiem self generated content, child groomingu i sextingu, to sextortion. Termin ten oznacza szantażowanie ofiary pozyskanymi od niej intymnymi materiałami. Sprawcy tego procederu często żądają albo kolejnych zdjęć, albo pieniędzy w zamian za nieudostępnianie krępujących materiałów. Pamiętajmy, że nasi podopieczni pierwsze zdjęcia czy też filmy wysłali prawdopodobnie dobrowolnie, nie powinniśmy ich więc obwiniać ani oceniać.

Poszukiwanie nowych znajomości i nawiązywanie relacji w internecie jest dla osób młodych czymś normalnym i nie zawsze musi wiązać się z niebezpiecznymi kontaktami. Jednak teraz, w dobie pandemii, nasi uczniowie stracili bezpośredni kontakt z rówieśnikami, zostali odcięci od najbliższego otoczenia, zatem mogą szukać w sieci przyjaciół, chłopaka lub dziewczyny czy kogoś, z kim mogliby wejść w bliższą relację.

Niestety zdarza się też, że nasi uczniowie chętniej zaczną podejmować ryzykowne zachowania online, np. będą bardziej skłonni wysyłać intymne zdjęcia i staną się podatniejsi na różnego rodzaju manipulację.

W internecie nic nie ginie – o prawdziwości tego stwierdzenia boleśnie przekonało się niestety wiele osób. Raz wrzucone do sieci materiały mogą nigdy z niej nie zniknąć, dlatego tak ważna jest edukacja młodych na temat niebezpieczeństw związanych z wytwarzaniem oraz udostępnianiem swoich intymnych materiałów. Jakie działania profilaktyczne powinni podjąć nauczyciele, dyrektorzy oraz pedagodzy i psychologowie szkolni, aby chronić uczniów przed wytwarzaniem materiałów sextingowych?

AK: Gdy mówimy o sextingu i innych ryzykownych zachowaniach seksualnych online, nie możemy zapomnieć o tym, by przede wszystkim rozmawiać o nich z naszymi uczniami, podopiecznymi na te tematy. Dla wielu z nas, dorosłych są one trudne, krępujące i nie zawsze wiemy, jak zacząć rozmowę. Pamiętajmy jednak, że wszystkie zachowania naszych uczniów, również te w sieci, łączą się z tym, co one robią w życiu realnym, a także jakie im są przekazywane wartości moralne.

Rozmawiając z uczniami, podkreślajmy, jak ważny jest szacunek do siebie samego, a także do innej osoby. Mówmy o tym, że to, co robimy w sieci, tak samo rani innych, jakbyśmy robili to poza nią.

Profilaktyka takich zachowań musi także poruszać tematy związane z wizerunkiem w sieci, zarówno swoim, jak i drugiej osoby, ale także musi dotykać konsekwencji różnych zachowań, również tych związanych z rozsyłaniem intymnych zdjęć. Warto uczulić uczniów na to, że zdjęcia czy filmy, które wrzucimy do internetu lub wyślemy komuś, wymykają nam się spod kontroli i nigdy nie wiemy, co się może z nimi zadziać.

Rozmawiając z naszymi uczniami, nie zapominajmy poruszyć kwestii motywacji takich zachowań. Pewnie dla wielu z nich jest to zabawa, niewinny flirt, a być może ktoś uwikłał się w niebezpieczną relację online. Przestrzegajmy zatem młodych przed tym, co ich może spotkać, ale przede wszystkim bądźmy otwarci na to, co oni mówią. Stwórzmy atmosferę i relację, która pozwoli na to, by w razie niebezpieczeństwa lub jakiegoś incydentu uczniowie zgłosili się do nas o pomoc.

Zachęcam również do prowadzenia edukacji seksualnej, która skupia się przede wszystkim na budowaniu relacji miedzy partnerami, na obdarowywaniu drugiej osoby zaufaniem i szacunkiem, o którym wcześniej wspominałam.

Pamiętajmy, że w szkole możemy mieć nie tylko sytuację, że uczniowie rozsyłają swoje intymne zdjęcia miedzy sobą. W wielu przypadkach dochodzi do zdarzenia, kiedy ktoś udostępnia czyjeś intymne zdjęcia, i w takim przypadku powinniśmy reagować inaczej.

Jaka powinna być zatem reakcja szkoły na nadużycia związane z rozpowszechnianiem treści o charakterze intymnym? Jak postępować z nastoletnim sprawcą, który rozpowszechniał czyjeś intymne materiały?

AK: Jeśli w szkole dojdzie do zdarzenia, w którym uczeń roześle, rozpowszechni czyjeś intymne zdjęcia, niezwykle ważna jest szybka interwencja, a także objęcie opieką ucznia, który padł ofiarą takiego incydentu. Szkoła powinna skontaktować się z rodzicami obojga uczniów, żeby ustalić dalsze kroki postępowania. Warto pamiętać, że szkoła ma obowiązek zgłosić przestępstwo ścigane z urzędu, a rozesłanie czyichś intymnych materiałów (zwłaszcza pornograficznych), może spełniać jego kryteria. Zanim jednak to zrobimy, porozmawiajmy z uczniami i ich rodzicami, ustalmy dalsze kroki postępowania. Pamiętajmy, aby otoczyć opieką i wsparciem ofiarę (podobnie jak w sytuacji cyberprzemocy), a jednocześnie nie napiętnujmy sprawcy. Każdy, zwłaszcza młody człowiek, może popełnić błędy, więc warto dać mu szansę na poprawę oraz zadośćuczynienie. Miejmy jednak na uwadze to, aby nie usprawiedliwiać sprawcy i nie wyręczać go przy naprawianiu swoich błędów.

Pamiętajmy również o tym, by porozmawiać z uczniami o zaistniałej sytuacji, wyjaśnić, ile złego ona wyrządziła, a także uczulić, że jeśli zadzieje się podobno zdarzenie, należy je szybko zgłosić.

Nie zapominajmy też, że rozesłane zdjęcia to jedno, ale to, jak zareaguje szkoła czy klasa, to drugie. Jeśli rówieśnicy, otoczenie powiedzą sprawcy: „to nie było fajne, usuń te zdjęcia” albo sami zgłoszą gdzieś udostępnione materiały, to może to ograniczyć zasięg zdarzenia. Gorzej, jeśli uczniowie „podłapią” zdjęcie, zaczną je rozsyłać między sobą, komentować. Sytuacja przerodzi się wtedy w ostrą cyberprzemoc, która może być bardzo krzywdząca i niebezpieczna dla naszego ucznia, którego wizerunek został upubliczniony.

Wiemy już, że materiały sextingowe mogą zostać wykorzystane jako narzędzia cyberprzemocy, która niejednokrotnie odciska na młodych ludziach duże piętno i daje o sobie znać nawet po ukończeniu przez nich szkoły. Gdzie więc szukać wsparcia, jeśli dziecko podejmie ryzykowne działania w sieci?

AK: Każdy z nas ma prawo nie wiedzieć, jakie działania podjąć w danej sytuacji lub co powinien zrobić. Zachęcam zatem do korzystania z porad i wskazówek specjalistów. Jednym z takich miejsc jest telefon prowadzony przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę (FDDS) – 800 100 100, w którym można otrzymać pomoc i informacje w kwestii bezpieczeństwa dziecka online.

Zachęcam również do kontaktu z Zespołem Dyżurnet.pl, który specjalizuje się w zgłoszeniach o treściach nielegalnych i szkodliwych, a zwłaszcza tych dotyczących wykorzystywania seksualnego dziecka i różnych zachowań seksualnych, które dzieci i nastolatki podejmują w sieci.

Warto pamiętać też o telefonach zaufania przeznaczonych dla dzieci i młodzieży.

Linia 116 11, również prowadzona przez FDDS, która pełni dyżury 24 godziny/dobę, 7 dni w tygodniu. Nasi uczniowie mogą zadzwonić i porozmawiać, jeśli coś się stało – niezależnie od tego, czy jest to cyberprzemoc, przemoc, problemy w szkole czy w domu. Po drugiej stronie są specjaliści, którzy służą wsparciem i radą, jak rozwiązać dany problem. W sprawach krytycznych są w stanie podjąć interwencję kryzysową i udzielić dziecku bezpośredniej pomocy.

Ostatnia linia wsparcia, na którą dzieci i młodzież mogą dzwonić, to telefon zaufania Rzecznika Praw Dziecka – 800 12 12 12.

Serdecznie dziękujemy za rozmowę!

22.03.2021

Najnowsze artykuły

5 pytań o… sexting - Ogólnopolska Sieć Edukacyjna